Jesteś cudem. Inni też.

Dziś, przy okazji 1 listopada, chciałam się z Wami podzielić refleksjami, które od jakiegoś czasu chodzą mi po głowie. 

Miesiąc i jeden dzień temu zmarł ktoś dla mnie ważny. Nie piszę kto, bo nie chodzi mi w tym wpisie o ekshibicjonizm, ale o kilka myśli, którymi chcę się z Wami podzielić – o życiu, śmierci i relacjach.

Yalom napisał w jednej ze swoich książek: Świadomość śmierci ustawia życie w innej perspektywie i skłania nas do zmiany priorytetów. Od śmierci mamy się nauczyć, że nie można ciągle odkładać życia na później, że musimy żyć teraz.

Ale nie o korzystaniu z życia zamierzam pisać. Sporo pewnie już napisano o tym, że aby żyć w pełni warto uświadomić sobie, że każdy dzień może być tym ostatnim. Że warto sobie zadać pytanie „A gdybym jutro miał umrzeć, to czego bym żałował?” i po prostu to zrobić. Być może dlatego co roku zapalamy lampki na cmentarzach? Nie tylko po to, by uczcić naszych zmarłych? Być może po to jest Halloween, żeby nieco odzyskać dystans do śmierci, która w obliczu przeciekających nam chwil i dni większość z nas przeraża?

Ale nie o tym…

Bardziej myślę o tym, czego żałujemy, kiedy ktoś bliski umiera. Czy dużo ludzi żałuje, że nie byli bardziej krytyczni, ostrzejsi, asertywni, że nie bronili bardziej swoich praw w relacji?Czy też więcej jest osób, które żałują, że nie dały więcej ciepła, miłości, nie doceniły bardziej przelotnych chwil, że nie zbudowały jeszcze głębszej relacji? Że nie były bardziej autentyczne i… bliskie?

Ten ktoś mi bliski nie był ideałem. Nieraz się na niego złościłam, zastanawiałam, czemu bywa taki, jaki bywał. Był introwertykiem i często wycofywał się, kiedy czuł się źle. Jak każdy prawie człowiek bywał poirytowany. A jednak miał też ogromne pokłady dobroci i ciepła.

Może tak jest, że kiedy ktoś jest obok nas, mamy wrażenie, że jeszcze mamy czas. Jeszcze przyjdzie dzień na taką autentyczną rozmowę, jeszcze bliższą relację, ostateczne „Jesteś dla mnie ważny. Naprawdę doceniam, jaki jesteś. Jesteś cudem.”

Myślę, że nie widzimy nikogo w pełni – nie wiemy, jak się czuje, co myśli, czemu zachowuje się tak, a nie inaczej. Często inni widzą tę samą osobę trochę inaczej. Często mamy tendencję, by widzieć innych przez filtr samych siebie. Czemu tak popatrzył na mnie? Czemu mi to powiedział?

Być może nauczyliśmy się już trochę doceniać sami siebie. W końcu powtarza nam się w kółko „Jesteś cudem”, „Patrz na swoje mocne strony”. I dobrze. Warto zacząć od solidnego poczucia wartości i realizować swój potencjał, bo szkoda życia.

Ale mało moim zdaniem jest doceniania innych. Wdzięczności. Głupio jest komuś powiedzieć coś miłego, pochwalić go, wyrazić łagodne uczucia, zrezygnować z krytyki, kiedy ktoś ma gorszy dzień. Nadal „zdrowy egoizm” (niesłusznie zresztą) bywa stawiany w kontrze do innych. Asertywność bywa mylona z pretensjami do innych o to i o tamto. Ciepła ani doceniania innych nie uczy się w szkole. W domu też czasem niby bliskość, ale w ramach tej bliskości akceptacji niezbyt wiele.

A tymczasem każdy z nas jest cudem.

A życie teraz i nieodkładanie na później dotyczy też relacji.

PS. Myślę, że wiedział. To, czego ostatecznie mu nie powiedziałam wprost.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s