Zaplanowane, zmotywowane, zorganizowane… co jeśli życie nas zatrzyma?

Ja znów trochę pod prąd.

Czasem życie z całą siłą torpeduje nasze plany.

Jesteś odpowiednio zmotywowana, masz energię, wiesz co robić… Ale nie wychodzi. Z jakichś powodów to co sobie zaplanowałaś bierze w łeb. Nie dlatego że źle tu wszystko zaplanowałaś. Dlatego że życie jest nieprzewidywalne. Ma inne plany. I strategie, które świetnie działają, działają tak u innych, a u Ciebie nie. Bo jesteś w innych okolicznościach. Bo to, że gdzieś zadziałały, to był łut szczęścia może, bo… z miliona powodów. Bo tych przeciwności było tyle, że padłaś, masz dołek (to też ludzkie), bo ktoś bliski miał Cię wspierać, ale nie był w stanie… Bo jesteś inną osobą, a Twoje życie jest inne niż życie innych ludzi. Bo… po prostu – życie jest życiem.

Ostatnio dużo jest informacji o motywacji, o tym by być proaktywnym, skutecznym, zarządzać, nie poddawać się, kiedy jest trudno itd. I to wszystko dobrze. Bo lepiej tak niż siedzieć i narzekać. Jednak czasem warto popatrzeć inaczej. Nie zawsze się da. Czasem cena jest zbyt duża. Czasem strategie i podejścia, które świetnie działają ogólnie rzecz biorąc, w tym momencie akurat nie. Bo nie zawsze da się szybciej, więcej i do przodu. Czasem chcemy mniej – mniej trudności, mniej kłopotów, mniej tych wszystkich pod górkę. Czasem już po prostu nie mamy siły ani pomysłu. Czasem plany trzeba (jednak) dostosować do życia, chociaż czujesz bunt. I to też jest ok.

Co wtedy? Nie, nie namawiam Cię do poddania się. Totalnej akceptacji w stylu „Skoro tak, to znaczy, że tak ma być i zen”. Ale namawiam Cię do chwili zatrzymania i przyjrzenia się temu. Do zadania sobie pytań.

Skoro mam takie a nie inne przeszkody, to co chcę zrobić dalej?

Co tak naprawdę mam ochotę w tej chwili zrobić? Odpocząć? Poddać się? Zrobić sobie dzień wewnętrznego dziecka? Wyć i płakać? Jak już to zrobię, co mi pomoże wrócić do siebie i iść dalej? (czasem dzięki temu, że poleżymy chwilę i przeżyjemy wszystkie te trudne emocje – tak po prostu, zamiast zaciskać zęby po raz kolejny, odzyskamy spory zapas energii) 

Czy mogę zrobić coś co pomoże mi zrealizować mój plan chociaż częściowo, czy chcę go zmienić, tak aby bardziej pasował do okoliczności i możliwości na tu u teraz? 

Jakie myśli kłębią mi się w głowie? Które z nich są głosem krytyka, pesymisty, a które mogą mi pomóc znaleźć sens w tym wszystkim?

Co tak naprawdę jest moim głównym celem? (najczęściej mamy jakiś pomysł, co przyniesie nam szczęście, spokój, samorealizację i kiedy się nie udaje, uznajemy, że nie możemy jej uzyskać; a czasem dobrze jest poszukać innych, mniej oczywistych sposobów) Jak mogę ten cel zrealizować inaczej, bardziej w zgodzie z okolicznościami i ze sobą?

Czy pomimo tego, że mi nie wyszło, mogę znaleźć sposób na bycie szczęśliwą tu i teraz? W jaki sposób mogę zadbać o siebie?

Skoro jest jak jest i gdybym miała to totalnie zaakceptować, jakiej zmiany planów by to ode mnie wymagało? 

Aha, i jeszcze jedno. Jak tak leżysz w dołku, popatrz też wstecz. Nie porównuj się z innymi, ale ze sobą. Zobacz, ile już zrobiłaś. Pewnie chciałabyś więcej. Ale weź oddech i uszanuj każde ze swoich dokonań. Małych czy dużych. Bo życie to dążenie. Życie to droga. Która czasem zmusza nas, byśmy pojechali w inną stronę niż chcemy. Ale tam też możemy się rozejrzeć. Może zobaczymy tęczę? A może same siebie.

A jakie Wy macie pomysły na momenty bardzo pod górkę?

fot. z darmowej bazy Pixabay.com

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s