Marzyłam… Planowałam… A za rok to samo?

Czyli czemu „sekret” nie zawsze działa, co przeszkadza nam w realizacji marzeń i planów, a co najważniejsze JAK TO ZMIENIĆ?

Przyznam się szczerze, planowałam zredagować e-booka, a nawet wydać książkę. Marzyłam już o szerokiej publiczności, wizualizowałam sławę (przesadzam tu trochę oczywiście, ale tylko trochę), może i jakiś zarobek. I co?

No, właśnie, leży.

Nawet zaczęłam.

To czemu? Czemu plany nie zawsze wychodzą i co z tym zrobić?

1. Twoje marzenie tak naprawdę nie jest dla Ciebie ważne. Nie wiąże się w Twojej głowie z najważniejszymi dla Ciebie wartościami.

Nie zrozum mnie źle. E-book był dla mnie ważny. Ale nie najważniejszy.

Ale kluczem do sukcesu jest pytanie „Po co chcę to zrobić?” i szczerze sobie odpowiedzieć. Dlaczego? Cóż, o sukcesie decyduje w dużej mierze to, czy potrafimy dane marzenie/plan postrzegać w kategorii tych wartości, które są dla nas ważne.

Jak to działa w praktyce? Np. chcesz schudnąć. Albo uważasz, że powinnaś. Ale po co? Pewnie część z Was zaraz się oburzy: „No jak to? Przecież trzeba być szczupłym, żeby być zdrowym, ładnie wyglądać itd.” Jasne, tylko czy w Twoim systemie wartości najważniejsze jest zdrowie, estetyka itd. czy coś innego? Może emocjonalnie wolisz mieć np. święty spokój. Albo widzisz już przed oczami czas spędzony na gotowaniu, myśleniu o jedzeniu i myślisz sobie „Ech, lepiej ten czas spędzę z rodziną.” No, właśnie. Co jest dla Ciebie wartością?

Ok, no ale ja chcę schudnąć – powiecie.

Rozwiązaniem jest przeformułowanie celu w kategoriach Twoich najważniejszych wartości. Brzmi zawile? Praktyka: jeśli ważna jest dla Ciebie rodzina i chcesz schudnąć, pomyśl, w jaki sposób Twoje schudnięcie z punktu widzenia rodziny miałoby być ważne. Może chcesz być sprawny/a, żeby móc z nimi spędzać czas na powietrzu, uprawiać wspólnie sport, nadążyć za dziećmi, dać im dobry model. A może Twoją wartością jest dobra zabawa i przyjemność w życiu? W takim razie w jaki sposób możesz sprawić, żeby osiąganie celu samo w sobie było przyjemnością i dobrą zabawą? Itd.

Słowem: Co do Ciebie przemawia? Spróbuj zobaczyć ten obraz. Może pomóc też pytanie: Co chcesz czuć?

2. Nie myślisz o konkretach.

Deadline. Jest bardzo ważny. Do kiedy chcesz osiągnąć ten cel? Najlepiej zapisz w kalendarzu.

Każdy cel warto też skwantyfikować, czyli sformułować w mierzalnych kategoriach. Cel związany ze schudnięciem jest w miarę łatwo skwantyfikować – w centymetrach w talii albo kilogramach. Z innymi rzeczami trochę trudniej. Więc jeśli nie da się skwantyfikować, spróbuj przynajmniej wypisać konkretne wyniki: Jak chcę się czuć? Co chcę mieć? Po czym poznam, że jestem bliżej celu? Że go osiągnęłam/osiągnąłem? Im więcej szczegółów, tym lepiej.

3. Nie przekładasz celu/marzenia na konkretne działania.

Czy wiesz jak masz tego dokonać? Nie tylko pierwszy krok, ale i kolejne? Dobrze jest mieć dokładniejszy plan, chociażby w zarysie, gdyby nawet potem wszystko miało pójść nieco inaczej (bo nie przewidzisz wszystkiego). Czasem ludzie myślą „Wystarczy zrobić pierwszy krok i dalej jakoś pójdzie”, a potem… poprzestają na tym pierwszym kroku, dumni z siebie na chwilę, że go wykonali, ale gdzieś na dnie być może z poczuciem porażki, bo dalej już nie poszli.

Więc – pomyśl o piewszym kroku. Pomyśl o drugim. I trzecim. I teoretycznie co dalej? A może najlepiej, gdyby pierwszym krokiem było zdobycie wiedzy albo swego rodzaju „biznes plan” marzenia? Jakie są działania do wykonania? Ryzyko? Co z tym ryzykiem mogę zrobić?

4. Nie myślisz o przeszkodach i nie bierzesz pod uwagę, w jaki sposób REALIZACJA planu/marzenia krok po kroku wpłynie na Twoje życie

To po części konsekwencja punktu 3, a po części być może tego, że boimy się lęku i zniechęcenia i uważamy, że „Trzeba przecież być optymistą, to wtedy się uda.” Hmmm, i od optymizmu uda się schudnąć? A czas, który musisz poświęcić na dietę? Samopoczucie w trakcie? Co jeśli bardzo będziesz chciała zjeść te lody i to zrobisz?

Ja w przypadku e-booka nie myślałam o czasie, który będę musiała na niego poświęcić. I wysiłku (pomimo, że lubię pisać, edytorska robota jest żmudna). I o obciążeniu innymi zajęciami (niektórymi nieprzewidywalnymi).

Nie chcę Cię zniechęcać do Twoich planów. Wręcz odwrotnie. Znając potencjalne przeszkody możesz się na nie przygotować i nie dać im storpedować Twoich planów.

Więc pytanie jest: Jakie mogą być moje przeszkody? Co mogę zrobić, kiedy się pojawią?

Np. jeśli już zjem te lody bo nie wytrzymam, to przynajmniej spróbuję zahamować mechanizm typu „Skoro już raz się poddałam, to dalej nie ma sensu. To tylko jedne lody. Spróbuję jeszcze raz.”

Nie wszystko przewidzisz. Ale znasz siebie i sporo przewidzieć się da.

A jeśli widzisz te wszystkie przeszkody i jesteś na skraju rezygnacji z marzeń/planów, wróć do punktu 1: Czemu to dla mnie ważne? I jeśli nie aż tak ważne…

Ciąg dalszy nastąpi 😉 Stay tuned.

PS. Z ebooka nie zrezygnowałyśmy. Musi dojrzeć 😉 Czasem dobrze jest, jak oryginalny plan nie wypali, bo… rodzą się z tego jeszcze fajniejsze rozwiązania. Więc może wyjdzie z tego coś jeszcze innego?  Wszystko w swoim czasie. Na razie wyzwanie wraca na fanpage’u, żeby Ci co nie mieli jeszcze szansy go doko, teraz z niej skorzystali.

Zdjęcie – darmowa licencja Pixabay.com

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Marzyłam… Planowałam… A za rok to samo?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s